Każdy artykuł przechodzi jeden przegląd redakcyjny, którego celem jest wyłapanie twierdzeń wykraczających poza opis produktu. Sprawdzamy, czy nie pojawiły się sformułowania medyczne, obietnice efektu albo liczby bez źródła.
Sprawdzamy też spójność nazw składników i typów preparatów w całym serwisie, żeby czytelnik nie natrafiał na różne określenia tego samego. Osoba odpowiedzialna za przegląd nie jest autorem tekstu, co pomaga wychwycić rzeczy, które autorowi wydają się oczywiste.
Do tego dochodzi jeszcze jedno: w każdym tekście o produkcie zostaje zdanie mówiące, że to suplement diety, a nie lek. Nie zamiast ostrzeżenia prawnego, tylko po to, żeby czytelnik nie musiał się tego domyślać.